20 In Emigracja

Ciąża w UK

Ciąża w Anglii – co powinnaś wiedzieć?

Ostatnio jest to temat bliski memu sercu, postanowiłam więc go poruszyć i uświadomić przyszłym mamom, jak wygląda przebieg całego procesu prowadzenia ciąży w mieście nad Tamizą. Oczywiście ile osób, tyle odczuć; nie ma jednej reguły dla wszystkich. To, co mnie spotkało – zarówno dobrego, jak i złego – niekoniecznie musi spotkać Ciebie. Przedstawię Ci najbardziej obiektywnie, jak potrafię, czego możesz się spodziewać, decydując się na prowadzenie ciąży przez lekarza w Anglii. Nie będę skupiać się na samym porodzie lub okresie poporodowym, lecz nad opieką podczas tych 9 magicznych miesięcy.

MIDWIFE & LEKARZ

To główna i podstawowa różnica, do której trzeba się przyzwyczaić. Nie licz na to, że Twoją ciążę poprowadzi lekarz, tak jak jest to przyjęte w Polsce.

W Anglii stan błogosławiony to coś naturalnego i niewymagającego wielkiej ingerencji. Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, regularne spotkania kontrolne będą się odbywały u midwife. Czasami jest to jedna położna, czasami co wizytę inna – to zależy od szpitala. Drugi przypadek jest dość denerwujący. Do 5. miesiąca musiałam powtarzać te same informacje kolejnej midwife, zanim dotarła do zapisów z poprzednich wizyt, nie wspominając o zerowym poziomie zaufania z mojej strony w stosunku do coraz to nowych pań. W trakcie pierwszej ciąży jest ok. 10 spotkań z położną, w drugiej może być ich znacznie mniej.

Nie mogę jednak powiedzieć nic złego na temat samych konsultacji – spotkania przebiegają w naprawdę miłej atmosferze i człowiek czuję się zaopiekowany. Nasze wrażenia z mężem po pierwszej wizycie były naprawdę pozytywne: dużo pytań, ulotek, grup wsparcia i tak dalej. Otrzymałam książeczkę ciążową (która przypomina zeszyt A4) ze wszystkimi potrzebnymi numerami i opisem przebiegu ciąży. Myślę, że jest to znaczne ułatwienie, gdy idąc na salę porodową, zabierasz po prostu jeden dokument, zamiast tysiąca wyników badań, które łatwo zgubić.

WCZESNE STADIUM CIĄŻY

To jeden z dwóch aspektów, które mnie irytują w stopniu maksymalnym, a mianowicie:

BRAK OPIEKI I ZAINTERESOWANIA W PIERWSZYCH 3 MIESIĄCACH CIĄŻY.

Co mam na myśli:

brak badań krwi, które potwierdzają, że faktycznie jesteś w ciąży;

Kiedy poszłam do przychodni upewnić się, że mój test nie kłamie, usłyszałam, że mam zrobić jeszcze jeden. I tyle! Nikt nawet nie chciał mnie zapisać do zwykłego lekarza GP. Na moją prośbę zadzwonił do mnie, ale okazało się, by prawić mi morały na temat sposobu odżywiania i kazał wypełnić ANTENATAL SELF REFERRAL FORM w wybranym szpitalu, umożliwiający zapis na pierwszą wizytę u położnej (ok. 11-12 tydzień ciąży).

Nie skomentuję mojego przerażenia w tamtym momencie. Skąd niby miałam wiedzieć, który szpital powinnam wybrać? Nie byłam pewna, czy dobrze zapisałam nazwę formularza. W głowie tysiące pytań! Dlaczego nikt nie chciał mnie zobaczyć wcześniej…?!

Do pierwszej wizyty u midwife pozostawało jeszcze 6 tygodni, a ja nie byłam nawet pewna, czy jestem w ciąży! Podobno niektóre Polki mają szczęście, bo lekarz GP załatwia wszystko w ich imieniu, ja jednak nie miałam tego komfortu. Jak to mówią: „Mądry Polak po szkodzie”. Teraz już nie dałabym się tak łatwo zbyć.

brak jakiegokolwiek poczucia kontroli ciąży;

Tyle się mówi, że pierwszy trymestr jest najważniejszy, tymczasem tutaj nikt się nim nie interesuje! Potwierdzenie ciąży z krwi oraz badania charakterystyczne dla pierwszego trymestru wykonywałam prywatnie w Polsce, w przeciwnym razie obawiałabym się, czy wszystko przebiega prawidłowo. Polski lekarz rozwiał podczas tych wizyt większość moich obaw i odpowiedział na pytania związane z nowym dla mnie stanem. Anglia ma u mnie duży minus w tym aspekcie!

SKANY I BADANIA

Za chwilę okaże się, że jestem wielką przeciwniczką prowadzenia ciąży w UK, bo dostrzegam więcej negatywów niż plusów, nie do końca jednak tak jest – z perspektywy czasu dostrzegam zalety i wady zarówno polskiej opieki, jak i angielskiej. Najlepiej byłoby się spotkać w połowie drogi, tylko czy któryś kraj na to wpadnie…?

Skany

W tym przypadku, niestety, dramat, bo służba publiczna (NHS) zapewnia tylko dwa zdjęcia! Dokładnie w 12. i 20. tygodniu ciąży. Nie muszę chyba mówić, że w moim odczuciu to zdecydowanie za mało…? Koniecznie dorzuciłabym jeszcze pierwszy, przed 12. tygodniem, i kolejny – w okolicach 30. tygodnia.

Podziwiam kobiety, które umieją spać spokojnie i od 20. do 40. tygodnia nie wykonują dodatkowego USG. Gdyby nie prywatny skan w 31. tygodniu, moja midwife nawet nie wiedziałaby, że dziecko jest źle ułożone, ponieważ nie wyczuła tego podczas badania rękami. Ja z kolei nie byłam świadoma, że muszę brać pod uwagę cesarskie cięcie. Chwała Bogu za prywatnych polskich lekarzy w Londynie!

Badania

Należy się przyzwyczaić, że to, co jest normalne i niezbędne w Polsce, w Anglii albo w ogóle nie występuje, albo trzeba o to zawalczyć. Na pewno możesz liczyć na badanie moczu podczas każdej wizyty u midwife i podstawowe badania krwi (denerwował mnie tylko fakt, że wyników tych badań nie mam w książeczce; otrzymywałam raczej zdawkowy komunikat na zasadzie: „Są w porządku” – i tyle!).

  • Mimo wcześniejszych problemów z tarczycą i posiadania kota nikt nie skierował mnie ani na ponowne zbadanie tarczycy, ani na oznaczenie toksoplazmozy – te badania zlecałam prywatnie w każdym trymestrze, aby być spokojną.
  • Badania na cukrzycę ciążową (glukozę) – w pierwszym szpitalu chcieli mi je zrobić bez proszenia; po przeprowadzce i udaniu się do drugiego szpitala musiałam ostro tłumaczyć, dlaczego chcę je wykonać, i wysłuchiwać, dlaczego ich zdaniem nie jest koniecznie. Na szczęście – wywalczyłam!
  • GBS badanie na paciorkowce – w ogóle nie jest uznane za koniecznie; jeśli masz ochotę je wykonać, zrobisz to prywatnie.
  • Infekcje intymne – istnieje spore prawdopodobieństwo, że usłyszysz: „Teraz nie jest to ważne. Zajmiemy się tym po ciąży”, podczas gdy polski lekarz przepisze maść i po problemie.

ciąża w UK

 

OPIEKA PAŃSTWOWA A OPIEKA PRYWATNA

Jak widzicie, kilkakrotnie byłam zmuszona skorzystać z usług prywatnego lekarza w Londynie. Chciałam czuć się pewnie. Chciałam być zaopiekowana na podobnym poziomie jak w Polsce.

Oczywiście mogą pojawić się argumenty, że w Polsce wszystkiego nie załatwimy na fundusz – i jest to prawda! Nie rodziłam w Polsce, ale wciąż słyszę od zaskoczonych koleżanek, że pewnych badań nie zrobiono mi w ramach standardowych wizyt.

Mimo wszystko opieka prywatna w Polsce wydaje mi się łatwiej dostępna. Niewiele osób zdecydowałoby się na prowadzenie ciąży na fundusz; raczej popularne są pakiety ciążowe w prywatnych firmach lub prywatny lekarz, który zainkasuje 150 zł za wizytę, ale prowadzi przez te 9 miesięcy.

Tu, w Londynie, mimo że zarobki są większe, nie spotykam osób, które niezależnie od NHS co miesiąc udawałyby się prywatnie do doktora i wydawały po 70-120 funtów za wizytę. Robią to sporadycznie, by poradzić się, wykonać prześwietlenie czy dodatkowe badania. Nawet jeśli sporo zarabiają, nie jest to tak naturalne podejście jak w Polsce. Nie spotkałam też nikogo, kto wykupiłby prywatne ubezpieczenie na czas ciąży. To oznacza, że aby zadbać o wszystko, co przysługuje moim koleżankom w Polsce, trzeba się nagimnastykować, zaplanować i przeznaczyć odpowiednie fundusze na ten cel.

HEALTH VISITORS

Przyznam, że na początku ciąży nie wiedziałam o istnieniu takiej osoby. Trudno znaleźć polski odpowiednik; Health Visitor to wyspecjalizowana położna, która łączy funkcje pielęgniarki, doradcy i lekarza, a której zadaniem jest przede wszystkim czuwanie nad prawidłowym funkcjonowaniem rodziny.

Przyznam, że zanim poszłam na spotkanie z Health Visitor, naczytałam się na forach internetowych, jak po tego rodzaju wizytach łatwo w Anglii odebrać komuś dziecko, zwłaszcza gdy zostaną ujawnione jakieś nieprawidłowości w rodzinie. Teraz wiem, że taka pielęgniarka ma po prostu pomagać w zupełnie innym zakresie niż midwife.

Midwife przede wszystkim zajmuje się nami w trakcie ciąży i porodu oraz tuż po porodzie; Health Visitor zapewnia opiekę i wsparcie całej rodzinie, przeprowadza kontrole  do 5. roku życia   malucha i jest naszą pierwszą pomocą, jeśli lekarz ogólny nie jest dostępny. Rolą Health Visitor jest ochrona dziecka i zapewnienie mu dobrych warunków życia oraz pomoc matkom i w stanach depresyjnych, i w pierwszych czynnościach związanych z opieką nad dzieckiem. Mnie się ta funkcja i rodzaj dodatkowego wsparcia bardzo podobają – zobaczymy, jak wyjdzie w praktyce.

Pamiętaj: pierwsze spotkanie z Health Visitor odbywa się jeszcze trakcie ciąży. Możesz spodziewać się listu, w którym zostaniesz zaproszona na spotkanie z kilkoma innymi osobami, lub w którym zostaniesz poinformowana o planowanym spotkaniu w Twoim domu.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chciałabyś otrzymywać powiadomienia o kolejnych lub po urodzeniu dziecka planujesz otwarcie swojego biznesu w UK – Zapisz się na mój newsletter

Polecam Ci również mój bezpłatny e-book „5 kroków do biznesu w Anglii”, który otrzymasz automatycznie po zapisie.  Znajdziesz ciekawe informacje na temat zakładania firmy w UK.

DO POBRANIA PONIŻEJ.

Całkowicie za darmo!

WYBÓR LUB ZMIANA SZPITALA – GDZIE POWINNAM RODZIĆ?

To kolejne ważne pytanie. Jest kilka możliwości. Możesz zdać się na swojego lekarza GP, który skieruje Cię do szpitala położonego najbliżej lub przypisanego do określonej dzielnicy. Możesz też zrobić samodzielne rozeznanie w terenie i odwiedzić 3-4 najbliżej położone placówki, sprawdzić budynek, parking, dostęp do sklepów w środku, chęć do pomocy pani z recepcji oraz spróbować dostać się na interesujący Cię oddział, by porozmawiać z kimś kompetentnym. Wybrałam właśnie ten sposób – i nie żałuję. Czasami sam klimat miejsca dziwnie odstrasza lub sprawia, że nie czujesz się komfortowo. Nam udało się wejść na oddział i zobaczyć sale porodowe. Szpital był czysty, dość nowoczesny, a personel niezwykle miły – to zdecydowanie ułatwiło mi podjęcie decyzji, gdzie chcę rodzić. Dostęp do strony WWW okazał się w tym wypadku niewystarczający. Polecam również wycieczki po szpitalu, które są organizowane raz w tygodniu lub raz w miesiącu przez pracowników, a które umożliwiają Ci dokładne zapoznanie się z miejscem, w którym planujesz rodzić.

Zmiana szpitala w trakcie ciąży

Bywa, że w ciągu 9 miesięcy czeka nas przeprowadzka. U mnie dokładnie tak się stało. Byłam przerażona. Człowiek dopiero zdążył się oswoić z budynkiem i poznać, gdzie co jest i jak funkcjonuje i nagle trzeba wszystko zmienić. Zmieniając szpital, pamiętaj:

– cała procedura trochę trwa (minimum 3-4 tygodnie). Najpierw musisz zarejestrować się w nowym miejscu do GP. Podczas pierwszej wizyty GP może zapytać, gdzie zamierzasz urodzić swojego malucha, więc aby poinformował wybraną placówkę o Tobie i umówił Cię na wizytę z nową położną, przeprowadź wcześniejsze rozeznanie po okolicznych szpitalach. Nowa położna podmieni Twoją książeczkę ciążową na nową (ja miałam spory problem z terminami i czekałam ponad trzy tygodnie);

– dopóki nie masz zarezerwowanych nowych wizyt i badań USG w nowym miejscu – nie odwołuj i nie rezygnuj z terminów wyznaczonych w poprzednim szpitalu. Korzystniej posiadać dwie rezerwacje, niż zostać na lodzie. Co może się zdarzyć? Kiedy odwołasz badanie w szpitalu nr 1, a w szpitalu nr 2 pojawią się problemy z terminami lub wszystko się przedłuży, może Ci przepaść np. bardzo ważna wizyta lub prześwietlenie, które powinno zostać wykonane dokładnie w 12. lub 20. tygodniu ciąży.

szpital

SZKOŁA RODZENIA

Wybór jest ogromny – od zajęć bezpłatnych (np. 6-godzinne warsztaty w weekend) po bardziej wyspecjalizowane i płatne (np. z karmienia piersią). Mogą odbywać się w Twoim szpitalu (myślę, że to lepsze rozwiązanie, bo zawsze masz dodatkową okazję, by zaprzyjaźniać się z miejscem i personelem), Birth Centre czy w typowo prywatnych placówkach. Należy pamiętać, że pierwsze takie szkoły powstały właśnie w Wielkiej Brytanii, a to oznacza, że Brytyjczycy mają duże doświadczenie w tych kwestiach. Oczywiście znam osoby, które twierdzą, że jest im to zupełnie niepotrzebne i nie zawracają sobie nawet głowy. Moim zdaniem warto skorzystać z tych zajęć (zwłaszcza jeżeli są bezpłatne), by oswoić strach przed porodem czy zyskać więcej pewności w opiece nad noworodkiem. Żałuję tylko, że podczas moich zajęć w ogóle nie poruszono kwestii oddychania podczas porodu, ale w tym przypadku z pomocą przyszedł YouTube.

Pamiętaj, aby o szkołę rodzenia zapytać swoją położną; możliwe, że da Ci namiary na godne uwagi zajęcia w Twoim szpitalu. Warto zapisać się już 3-4 miesiące przed porodem, ponieważ niekiedy terminy znikają jak świeże bułeczki.

ZALETY I WADY PROWADZENIA CIĄŻY W ANGLII W SKRÓCIE

Na podstawie moich odczuć.

PLUSY:

  • mniej papierologii niż w Polsce; książeczka ciąży, czyli wszystko w jednym miejscu;
  • ciąża jako stan bardziej naturalny; mniej wizyt niż w naszym kraju i mniejsza panika;
  • do porodu nie musimy zabierać tysiąca dokumentów;
  • darmowy dentysta podczas całej ciąży – wystarczy wyrobić sobie specjalną kartę (zapytaj o nią swoją midwife);
  • darmowe leki na receptę podczas ciąży i po ciąży;
  • darmowe szczepionki;
  • różne grupy wsparcia, do których możesz należeć, np. spotkania dla młodych matek karmiących piersią;
  • opieka Health Visitors nad całą rodziną;
  • możliwość przygotowania naszego idealnego planu porodu;
  • w przypadku terminie porodu w czasie wakacji – bardziej sprzyjająca pogoda 🙂

MINUSY:

  • brak prawidłowej opieki w pierwszym trymestrze;
  • brak dostępu do wyników badań krwi;
  • brak dodatkowych, a czasem niezbędnych badań z krwi (np. na toksoplazmozę);
  • zdecydowanie za mało skanów i nastawienie, że położna wszystko jest w stanie zbadać rękami, choć – jak wiadomo – nie jest w stanie np. określić prawidłowego ułożenia dziecka lub wykryć nieprawidłowości w rozwoju dziecka;
  • czasem brak stałej położnej, której możemy zaufać;
  • utrudniony dostęp do lekarza w innych przypadkach niż ciąża o podwyższonym ryzyku;
  • o wyniki badań trzeba dopytywać – nawet z dobrą znajomością angielskiego może być problem z zapamiętaniem i zrozumieniem, co dokładnie wykazało badanie;
  • walka o badania, które w Polsce są normą (glukoza czy GBS).

 

 

PODSUMOWANIE

Jak widzicie, moje zdanie nie jest jednoznaczne. Gdybym nie miała możliwości zadbania o siebie i malucha podczas dodatkowych wizyt w Polsce, myślę, że o wiele bardziej narzekałabym na tutejszą opiekę, zwłaszcza biorąc pod uwagę kilka rażących według mnie zaniedbań, niebezpiecznych dla zdrowia przyszłego dziecka. Skoro jednak miałam możliwość udania się na wizyty prywatne, czuję się zrelaksowana i nawet dostrzegam zalety mieszkania w tym dziwnym kraju.

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń i Waszych opinii.

Jeśli masz jakieś znajome mieszkające w UK i artykuł uważasz za wartościowy – kliknij „share” i podziel się nim w swoich social mediach…

You Might Also Like