20 In Emigracja

Ciąża w UK

Ciąża w Anglii – co powinnaś wiedzieć?

Ostatnio jest to temat bliski memu sercu, postanowiłam więc go poruszyć i uświadomić przyszłym mamom, jak wygląda przebieg całego procesu prowadzenia ciąży w mieście nad Tamizą. Oczywiście ile osób, tyle odczuć; nie ma jednej reguły dla wszystkich. To, co mnie spotkało – zarówno dobrego, jak i złego – niekoniecznie musi spotkać Ciebie. Przedstawię Ci najbardziej obiektywnie, jak potrafię, czego możesz się spodziewać, decydując się na prowadzenie ciąży przez lekarza w Anglii. Nie będę skupiać się na samym porodzie lub okresie poporodowym, lecz nad opieką podczas tych 9 magicznych miesięcy.

MIDWIFE & LEKARZ

To główna i podstawowa różnica, do której trzeba się przyzwyczaić. Nie licz na to, że Twoją ciążę poprowadzi lekarz, tak jak jest to przyjęte w Polsce.

W Anglii stan błogosławiony to coś naturalnego i niewymagającego wielkiej ingerencji. Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, regularne spotkania kontrolne będą się odbywały u midwife. Czasami jest to jedna położna, czasami co wizytę inna – to zależy od szpitala. Drugi przypadek jest dość denerwujący. Do 5. miesiąca musiałam powtarzać te same informacje kolejnej midwife, zanim dotarła do zapisów z poprzednich wizyt, nie wspominając o zerowym poziomie zaufania z mojej strony w stosunku do coraz to nowych pań. W trakcie pierwszej ciąży jest ok. 10 spotkań z położną, w drugiej może być ich znacznie mniej.

Nie mogę jednak powiedzieć nic złego na temat samych konsultacji – spotkania przebiegają w naprawdę miłej atmosferze i człowiek czuję się zaopiekowany. Nasze wrażenia z mężem po pierwszej wizycie były naprawdę pozytywne: dużo pytań, ulotek, grup wsparcia i tak dalej. Otrzymałam książeczkę ciążową (która przypomina zeszyt A4) ze wszystkimi potrzebnymi numerami i opisem przebiegu ciąży. Myślę, że jest to znaczne ułatwienie, gdy idąc na salę porodową, zabierasz po prostu jeden dokument, zamiast tysiąca wyników badań, które łatwo zgubić.

WCZESNE STADIUM CIĄŻY

To jeden z dwóch aspektów, które mnie irytują w stopniu maksymalnym, a mianowicie:

BRAK OPIEKI I ZAINTERESOWANIA W PIERWSZYCH 3 MIESIĄCACH CIĄŻY.

Co mam na myśli:

brak badań krwi, które potwierdzają, że faktycznie jesteś w ciąży;

Kiedy poszłam do przychodni upewnić się, że mój test nie kłamie, usłyszałam, że mam zrobić jeszcze jeden. I tyle! Nikt nawet nie chciał mnie zapisać do zwykłego lekarza GP. Na moją prośbę zadzwonił do mnie, ale okazało się, by prawić mi morały na temat sposobu odżywiania i kazał wypełnić ANTENATAL SELF REFERRAL FORM w wybranym szpitalu, umożliwiający zapis na pierwszą wizytę u położnej (ok. 11-12 tydzień ciąży).

Nie skomentuję mojego przerażenia w tamtym momencie. Skąd niby miałam wiedzieć, który szpital powinnam wybrać? Nie byłam pewna, czy dobrze zapisałam nazwę formularza. W głowie tysiące pytań! Dlaczego nikt nie chciał mnie zobaczyć wcześniej…?!

Do pierwszej wizyty u midwife pozostawało jeszcze 6 tygodni, a ja nie byłam nawet pewna, czy jestem w ciąży! Podobno niektóre Polki mają szczęście, bo lekarz GP załatwia wszystko w ich imieniu, ja jednak nie miałam tego komfortu. Jak to mówią: „Mądry Polak po szkodzie”. Teraz już nie dałabym się tak łatwo zbyć.

brak jakiegokolwiek poczucia kontroli ciąży;

Tyle się mówi, że pierwszy trymestr jest najważniejszy, tymczasem tutaj nikt się nim nie interesuje! Potwierdzenie ciąży z krwi oraz badania charakterystyczne dla pierwszego trymestru wykonywałam prywatnie w Polsce, w przeciwnym razie obawiałabym się, czy wszystko przebiega prawidłowo. Polski lekarz rozwiał podczas tych wizyt większość moich obaw i odpowiedział na pytania związane z nowym dla mnie stanem. Anglia ma u mnie duży minus w tym aspekcie!

SKANY I BADANIA

Za chwilę okaże się, że jestem wielką przeciwniczką prowadzenia ciąży w UK, bo dostrzegam więcej negatywów niż plusów, nie do końca jednak tak jest – z perspektywy czasu dostrzegam zalety i wady zarówno polskiej opieki, jak i angielskiej. Najlepiej byłoby się spotkać w połowie drogi, tylko czy któryś kraj na to wpadnie…?

Skany

W tym przypadku, niestety, dramat, bo służba publiczna (NHS) zapewnia tylko dwa zdjęcia! Dokładnie w 12. i 20. tygodniu ciąży. Nie muszę chyba mówić, że w moim odczuciu to zdecydowanie za mało…? Koniecznie dorzuciłabym jeszcze pierwszy, przed 12. tygodniem, i kolejny – w okolicach 30. tygodnia.

Podziwiam kobiety, które umieją spać spokojnie i od 20. do 40. tygodnia nie wykonują dodatkowego USG. Gdyby nie prywatny skan w 31. tygodniu, moja midwife nawet nie wiedziałaby, że dziecko jest źle ułożone, ponieważ nie wyczuła tego podczas badania rękami. Ja z kolei nie byłam świadoma, że muszę brać pod uwagę cesarskie cięcie. Chwała Bogu za prywatnych polskich lekarzy w Londynie!

Badania

Należy się przyzwyczaić, że to, co jest normalne i niezbędne w Polsce, w Anglii albo w ogóle nie występuje, albo trzeba o to zawalczyć. Na pewno możesz liczyć na badanie moczu podczas każdej wizyty u midwife i podstawowe badania krwi (denerwował mnie tylko fakt, że wyników tych badań nie mam w książeczce; otrzymywałam raczej zdawkowy komunikat na zasadzie: „Są w porządku” – i tyle!).

  • Mimo wcześniejszych problemów z tarczycą i posiadania kota nikt nie skierował mnie ani na ponowne zbadanie tarczycy, ani na oznaczenie toksoplazmozy – te badania zlecałam prywatnie w każdym trymestrze, aby być spokojną.
  • Badania na cukrzycę ciążową (glukozę) – w pierwszym szpitalu chcieli mi je zrobić bez proszenia; po przeprowadzce i udaniu się do drugiego szpitala musiałam ostro tłumaczyć, dlaczego chcę je wykonać, i wysłuchiwać, dlaczego ich zdaniem nie jest koniecznie. Na szczęście – wywalczyłam!
  • GBS badanie na paciorkowce – w ogóle nie jest uznane za koniecznie; jeśli masz ochotę je wykonać, zrobisz to prywatnie.
  • Infekcje intymne – istnieje spore prawdopodobieństwo, że usłyszysz: „Teraz nie jest to ważne. Zajmiemy się tym po ciąży”, podczas gdy polski lekarz przepisze maść i po problemie.

ciąża w UK

 

OPIEKA PAŃSTWOWA A OPIEKA PRYWATNA

Jak widzicie, kilkakrotnie byłam zmuszona skorzystać z usług prywatnego lekarza w Londynie. Chciałam czuć się pewnie. Chciałam być zaopiekowana na podobnym poziomie jak w Polsce.

Oczywiście mogą pojawić się argumenty, że w Polsce wszystkiego nie załatwimy na fundusz – i jest to prawda! Nie rodziłam w Polsce, ale wciąż słyszę od zaskoczonych koleżanek, że pewnych badań nie zrobiono mi w ramach standardowych wizyt.

Mimo wszystko opieka prywatna w Polsce wydaje mi się łatwiej dostępna. Niewiele osób zdecydowałoby się na prowadzenie ciąży na fundusz; raczej popularne są pakiety ciążowe w prywatnych firmach lub prywatny lekarz, który zainkasuje 150 zł za wizytę, ale prowadzi przez te 9 miesięcy.

Tu, w Londynie, mimo że zarobki są większe, nie spotykam osób, które niezależnie od NHS co miesiąc udawałyby się prywatnie do doktora i wydawały po 70-120 funtów za wizytę. Robią to sporadycznie, by poradzić się, wykonać prześwietlenie czy dodatkowe badania. Nawet jeśli sporo zarabiają, nie jest to tak naturalne podejście jak w Polsce. Nie spotkałam też nikogo, kto wykupiłby prywatne ubezpieczenie na czas ciąży. To oznacza, że aby zadbać o wszystko, co przysługuje moim koleżankom w Polsce, trzeba się nagimnastykować, zaplanować i przeznaczyć odpowiednie fundusze na ten cel.

HEALTH VISITORS

Przyznam, że na początku ciąży nie wiedziałam o istnieniu takiej osoby. Trudno znaleźć polski odpowiednik; Health Visitor to wyspecjalizowana położna, która łączy funkcje pielęgniarki, doradcy i lekarza, a której zadaniem jest przede wszystkim czuwanie nad prawidłowym funkcjonowaniem rodziny.

Przyznam, że zanim poszłam na spotkanie z Health Visitor, naczytałam się na forach internetowych, jak po tego rodzaju wizytach łatwo w Anglii odebrać komuś dziecko, zwłaszcza gdy zostaną ujawnione jakieś nieprawidłowości w rodzinie. Teraz wiem, że taka pielęgniarka ma po prostu pomagać w zupełnie innym zakresie niż midwife.

Midwife przede wszystkim zajmuje się nami w trakcie ciąży i porodu oraz tuż po porodzie; Health Visitor zapewnia opiekę i wsparcie całej rodzinie, przeprowadza kontrole  do 5. roku życia   malucha i jest naszą pierwszą pomocą, jeśli lekarz ogólny nie jest dostępny. Rolą Health Visitor jest ochrona dziecka i zapewnienie mu dobrych warunków życia oraz pomoc matkom i w stanach depresyjnych, i w pierwszych czynnościach związanych z opieką nad dzieckiem. Mnie się ta funkcja i rodzaj dodatkowego wsparcia bardzo podobają – zobaczymy, jak wyjdzie w praktyce.

Pamiętaj: pierwsze spotkanie z Health Visitor odbywa się jeszcze trakcie ciąży. Możesz spodziewać się listu, w którym zostaniesz zaproszona na spotkanie z kilkoma innymi osobami, lub w którym zostaniesz poinformowana o planowanym spotkaniu w Twoim domu.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chciałabyś otrzymywać powiadomienia o kolejnych lub po urodzeniu dziecka planujesz otwarcie swojego biznesu w UK – Zapisz się na mój newsletter

Polecam Ci również mój bezpłatny e-book „5 kroków do biznesu w Anglii”, który otrzymasz automatycznie po zapisie.  Znajdziesz ciekawe informacje na temat zakładania firmy w UK.

DO POBRANIA PONIŻEJ.

Całkowicie za darmo!

WYBÓR LUB ZMIANA SZPITALA – GDZIE POWINNAM RODZIĆ?

To kolejne ważne pytanie. Jest kilka możliwości. Możesz zdać się na swojego lekarza GP, który skieruje Cię do szpitala położonego najbliżej lub przypisanego do określonej dzielnicy. Możesz też zrobić samodzielne rozeznanie w terenie i odwiedzić 3-4 najbliżej położone placówki, sprawdzić budynek, parking, dostęp do sklepów w środku, chęć do pomocy pani z recepcji oraz spróbować dostać się na interesujący Cię oddział, by porozmawiać z kimś kompetentnym. Wybrałam właśnie ten sposób – i nie żałuję. Czasami sam klimat miejsca dziwnie odstrasza lub sprawia, że nie czujesz się komfortowo. Nam udało się wejść na oddział i zobaczyć sale porodowe. Szpital był czysty, dość nowoczesny, a personel niezwykle miły – to zdecydowanie ułatwiło mi podjęcie decyzji, gdzie chcę rodzić. Dostęp do strony WWW okazał się w tym wypadku niewystarczający. Polecam również wycieczki po szpitalu, które są organizowane raz w tygodniu lub raz w miesiącu przez pracowników, a które umożliwiają Ci dokładne zapoznanie się z miejscem, w którym planujesz rodzić.

Zmiana szpitala w trakcie ciąży

Bywa, że w ciągu 9 miesięcy czeka nas przeprowadzka. U mnie dokładnie tak się stało. Byłam przerażona. Człowiek dopiero zdążył się oswoić z budynkiem i poznać, gdzie co jest i jak funkcjonuje i nagle trzeba wszystko zmienić. Zmieniając szpital, pamiętaj:

– cała procedura trochę trwa (minimum 3-4 tygodnie). Najpierw musisz zarejestrować się w nowym miejscu do GP. Podczas pierwszej wizyty GP może zapytać, gdzie zamierzasz urodzić swojego malucha, więc aby poinformował wybraną placówkę o Tobie i umówił Cię na wizytę z nową położną, przeprowadź wcześniejsze rozeznanie po okolicznych szpitalach. Nowa położna podmieni Twoją książeczkę ciążową na nową (ja miałam spory problem z terminami i czekałam ponad trzy tygodnie);

– dopóki nie masz zarezerwowanych nowych wizyt i badań USG w nowym miejscu – nie odwołuj i nie rezygnuj z terminów wyznaczonych w poprzednim szpitalu. Korzystniej posiadać dwie rezerwacje, niż zostać na lodzie. Co może się zdarzyć? Kiedy odwołasz badanie w szpitalu nr 1, a w szpitalu nr 2 pojawią się problemy z terminami lub wszystko się przedłuży, może Ci przepaść np. bardzo ważna wizyta lub prześwietlenie, które powinno zostać wykonane dokładnie w 12. lub 20. tygodniu ciąży.

szpital

SZKOŁA RODZENIA

Wybór jest ogromny – od zajęć bezpłatnych (np. 6-godzinne warsztaty w weekend) po bardziej wyspecjalizowane i płatne (np. z karmienia piersią). Mogą odbywać się w Twoim szpitalu (myślę, że to lepsze rozwiązanie, bo zawsze masz dodatkową okazję, by zaprzyjaźniać się z miejscem i personelem), Birth Centre czy w typowo prywatnych placówkach. Należy pamiętać, że pierwsze takie szkoły powstały właśnie w Wielkiej Brytanii, a to oznacza, że Brytyjczycy mają duże doświadczenie w tych kwestiach. Oczywiście znam osoby, które twierdzą, że jest im to zupełnie niepotrzebne i nie zawracają sobie nawet głowy. Moim zdaniem warto skorzystać z tych zajęć (zwłaszcza jeżeli są bezpłatne), by oswoić strach przed porodem czy zyskać więcej pewności w opiece nad noworodkiem. Żałuję tylko, że podczas moich zajęć w ogóle nie poruszono kwestii oddychania podczas porodu, ale w tym przypadku z pomocą przyszedł YouTube.

Pamiętaj, aby o szkołę rodzenia zapytać swoją położną; możliwe, że da Ci namiary na godne uwagi zajęcia w Twoim szpitalu. Warto zapisać się już 3-4 miesiące przed porodem, ponieważ niekiedy terminy znikają jak świeże bułeczki.

ZALETY I WADY PROWADZENIA CIĄŻY W ANGLII W SKRÓCIE

Na podstawie moich odczuć.

PLUSY:

  • mniej papierologii niż w Polsce; książeczka ciąży, czyli wszystko w jednym miejscu;
  • ciąża jako stan bardziej naturalny; mniej wizyt niż w naszym kraju i mniejsza panika;
  • do porodu nie musimy zabierać tysiąca dokumentów;
  • darmowy dentysta podczas całej ciąży – wystarczy wyrobić sobie specjalną kartę (zapytaj o nią swoją midwife);
  • darmowe leki na receptę podczas ciąży i po ciąży;
  • darmowe szczepionki;
  • różne grupy wsparcia, do których możesz należeć, np. spotkania dla młodych matek karmiących piersią;
  • opieka Health Visitors nad całą rodziną;
  • możliwość przygotowania naszego idealnego planu porodu;
  • w przypadku terminie porodu w czasie wakacji – bardziej sprzyjająca pogoda 🙂

MINUSY:

  • brak prawidłowej opieki w pierwszym trymestrze;
  • brak dostępu do wyników badań krwi;
  • brak dodatkowych, a czasem niezbędnych badań z krwi (np. na toksoplazmozę);
  • zdecydowanie za mało skanów i nastawienie, że położna wszystko jest w stanie zbadać rękami, choć – jak wiadomo – nie jest w stanie np. określić prawidłowego ułożenia dziecka lub wykryć nieprawidłowości w rozwoju dziecka;
  • czasem brak stałej położnej, której możemy zaufać;
  • utrudniony dostęp do lekarza w innych przypadkach niż ciąża o podwyższonym ryzyku;
  • o wyniki badań trzeba dopytywać – nawet z dobrą znajomością angielskiego może być problem z zapamiętaniem i zrozumieniem, co dokładnie wykazało badanie;
  • walka o badania, które w Polsce są normą (glukoza czy GBS).

 

 

PODSUMOWANIE

Jak widzicie, moje zdanie nie jest jednoznaczne. Gdybym nie miała możliwości zadbania o siebie i malucha podczas dodatkowych wizyt w Polsce, myślę, że o wiele bardziej narzekałabym na tutejszą opiekę, zwłaszcza biorąc pod uwagę kilka rażących według mnie zaniedbań, niebezpiecznych dla zdrowia przyszłego dziecka. Skoro jednak miałam możliwość udania się na wizyty prywatne, czuję się zrelaksowana i nawet dostrzegam zalety mieszkania w tym dziwnym kraju.

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń i Waszych opinii.

Jeśli masz jakieś znajome mieszkające w UK i artykuł uważasz za wartościowy – kliknij „share” i podziel się nim w swoich social mediach…

You Might Also Like

  • Monika TA

    Ja moge sie wypowiedziec o prowadzeniu ciazy w Polsce. Gdyby nie prywatny abonament wykupiony piec lat przed zajsciem w ciaze (wiem, dziwne to troszke, ale jak tylko sie zatrudnilam, od razu wypelnilam wlasciwy formularz, pakiet obejmowal rowniez prowadzenie ciazy i badania w ramach konsultacji), na wizyte do lekarza na NFZ czekala bym jakies dwa miesiace, tak takie u mnie w powiecie kolejki :/ zrobiono mi szereg badam od moczu i krwi a na mierzeniu ciznienia srod czaszkowego konczac. Powiem szczerze, ze bylam zmeczona tymi badaniami, bo zeby je zrealizowac musialam jezdzic okolo 100 km w jedna strone do przychodnii. Dla porownania, owszem wybralam sie do lekarza na NFZ, czekalam na przyjecie 4 godziny i kiedy juz dalam za wygrana, przyszla pielegniarka i oznjamila, ze lekarza jednak nie bedzie bo nie… Tak samo wybor szpitala, wybralam prywatny, ale majacy kontrakt z NFZ. Znajac relacje kolezankiz tej samej ulicy co mieszkalam, wiem, ze dobrze zrobilam, ona zaluje.
    Siostra miala prowadzona ciaze na NFZ, wszystkiego musiala sie dopominac, dobrze, ze byla oczytana… Lekarz ja lekcewazyl, bo miala tylko 17 lat, nie pomogly wizyty z nasza matka, wiec nie wiem czy Polska w tym wzgledzie jest dobra, ale moze tylko ona miala takie przezycia.
    Co do opieki w Anglii, ja wlasnie zaczynam, jestem w 8 tygodniu. Wiem, ze opieka nie jest taka jak w PL, ale mi angielscy lekarze juz pomogli, kiedy polscy mnie olali. Nasza HV w poprzednim miescie byla wspaniala osoba, wiedzial, ze mamy powazne problemy i finansowe i mieszkalne, ale zawsze nam doradzila i nawet wystawila nam pozytywna opinie, kiedy zaszla taka potrzeba. Moim zdaniem w Polsce brakuje takich osob.
    Patrzac w przyszlosc nie boje sie prowadzenia ciazy w Anglii, moj szanowny malzonek juz teraz mi zapowiedzial, ze jesli finanse pozwola pojdziemy raz czy dwa prywatnie. Zamiaruje leciec we wrzesniu do PL i jesli bede miala mozliwosc, wybiore sie prywatnie do lekarza.
    Dziekuje, ze moglam przeczytac Twoj post, bardzo ciekawy. 🙂 Czasami warto poznac opinie innych na temat dla nas na czasie.
    Nawiasem mowiac: dziasiaj sie dowiem co i jak, pierwsza wizyta w szpitalu u poloznej, szkoda, ze dopiero na 18:00 🙂
    Pozdrawiam z Barnsley (South Yorkshire)

    • Gratulacje i powodzenia, oby ciąża przebiegała bez problemów i obyś miała jak najmniej zmartwień z tym związanych! 🙂

    • Dziękuję za podzielenie się Twoją historią. Masz rację prowadzenie ciąży w Polsce na NHS jest pewnie tak samo wkurzające jak tutaj bez domieszki prywatnych wizyt, tylko w innych aspektach. Nigdzie idealnie nie jest niestety. Gratuluję i daj znać jak tam wizyta, swoją drogą i tak dziwne ze już ją masz w 8 tygodniu, u mnie była dopiero przełom 11-12 tydzien. Pozdrawiam

      • Monika TA

        Po prostu po zrobieniu testow, bylo ich az cztery (w tym clearblue), poszlismy do gp, ona skontaktowala sie z polozna i niby mielismy czekac okolo twoch tygodni na jej telefon, a zadzwonila jeszcze tego samego dnia i umowila wizyte, dzisiaj w szpitalu pobrano mi krew zmierzono cisnienie i ilosc dwutlenku wegla w wydychanym powietrzu, zwazono i zmierzono, polozne wypelnily karte ciazy i dodatkowo przeprowadzilismy rozmowe z pracownikiem z family service czy jakos tak, bardzo przemila pani w naszym imieniu zglosila, zeby sprawdzono w naszym domu czujniki dymu, zaproponowala zajecia dla naszej starszej coreczki i dla nas jako rodzicow, dodatkowo jako osoba z depresja, mam miec jakies spotkania z polozna czy jakos tak by bardziej mi pomoc, teraz niestety nie moge brac lekow, co nie ukrywam jest dla mnie trudne, dopiero za jakies dwa do trzech miesiecy moge zaczac brac dodatkowe leki. Na kolejne dziecko zdecydowalismy sie z pelna premedytacja, wiec ja nie bede jeczec 🙂 Teraz czekamy na list odnosnie skanu i wizyt poloznej.

        • Rina Lou

          O, ta HV musi byś super osobą! Taki opiekun rodziny. Szkoda, że nie ma tego w Polsce, a MOPS i GOPS średnio w tym spełnia się, choć to jakby nie patrząc, ich obowiązki…

  • Ania, bardzo się cieszę, że jesteś pod kontrolą 😉 Chociaż faktycznie, brak opieki w pierwszych 3 miesiącach jak dla mnie (bezdzietnej, póki co) wygląda słabo, to chyba jest ten moment, kiedy kobieta najbardziej potrzebuje się z kimś skonsultować…
    Jeśli chodzi o „utrudniony” dostęp do ginekologów, to w Hiszpanii jest podobnie – np. cytologię wykonuje tu też położna. Jeśli masz prywatny abonament, to możesz iść ile razy chcesz 😉 Jedna koleżanka powiedziała mi, że to tylko w Polsce jest taki bezpośredni dostęp do ginekologów, w sensie jeśli potrzebujesz iść na wizytę, to się zapisujesz (inna sprawa to ile czekasz, ale nie o to chodzi już), a że w innych krajach to jest właśnie tak. W Hiszpanii jeśli chcesz iść do ginekologa państwowo, to najpierw musisz iść do lekarza ogólnego i go poprosić o skierowanie do gina, nawet cię ogląda „tam” lekarz ogólny! Więc.. no inaczej 😉

    • no dokładnie, ciężko się trochę od tego odzwyczaić, dlatego tak się cieszę, że mimo wszystko mam dostęp do polskiego lekarza, choćby odpłatnie, żeby uspokoic nerwy raz na jakiś czas.

    • Rina Lou

      W Polsce cytologię też wykonuje położna.
      Stety, albo i nie, w Polsce istnieje przekonanie, że lekarz ginekolog – położnik (ze specjalizacją położniczą) najlepiej jest w stanie opiekować się ciężarną w czasie ciąży. A przecież bardzo często kończy się tak, że to położna przyjmuje poród, a lekarz jest tylko obok (o ile jest wtedy w szpitalu).
      Co do opieki w pierwszych trzech miesiącach – jest przekonanie wśród anglojęzycznych lekarzy i położnych, że owszem, pierwsze trzy miesiące ciąży są niesamowicie ważne, ale jeśli kobieta poroni – widocznie tak musiało być, organizm sam dał znać, że coś było nie tak z zarodkiem, w związku z czym, ta ciąża nie mogła się utrzymać.

  • No to teraz zanim jeszcze nie ma malenstwa na swiecie pozostalo ci zbadanie dwoch aspektow, do ktorych podejscie w UK i Polsce jest dosc rozne. Pierwszy to szczepienia, drugi to karmienie piersia.

    • maleństwo będzie lada chwila, także czasu na badania już nie mam! Osobiście wykonałam darmowe szczepienie na grypę i krztusiec i jestem zwolenniczką szczepień czy się to komuś podoba czy nie 🙂 a co do karmienia piersią co dokładnie masz na myśli…Tutaj chwalą jak ktoś się decyduje na karmienie piersią, ale absolutnie nie negują jak ktos woli butelkę od samego początku. Nie wiem natomiast jak ta sprawa ma się w POlsce?

  • Sisi

    Lol typowe polskie myslenie. W krajach zachodnich robienie 2 usg to norma. Mnie przeraza usg w PL na kazdej wizycie. Czy to jest zdrowe? Nie sadze. W PL antybiotyk na krzywe pierdniecie 😉

    • masz rację, żadna przesada nie jest zdrowa! ale moim skromnym zdaniem brak skanu przez 20 tygodni to duże zaniedbanie i wiele komplikacji jest odkrywanych przypadkiem podczas wizyt w Polsce lub prywatnych u polskich lekarzy. Wystarczyłby 1 -2 skany więcej i byłoby naprawdę super!

  • Ewa Bukala

    z zaciekawieniem przeczytałam ten artykuł. jestem obecnie w 27 tygodniu ciąży dość nieoczekiwanej;). urodziłam 2 dzieci w Polsce ,o takiej opiece w Polsce jak tutaj mogłam tylko pomarzyć , więc za wszystko zawsze płaciłam ciężkie pieniądze. Tutaj uważam ze własnie taka opieka a mam jednak do czego porównać jest może nie lepsza ale inna. po konsultacji z GP(gdzie umówiono mnie w 6 tygodniu ciąży ) miałam w 9 tygodniu spotkanie z midwife super przyjazną kobietą która jednak opiekuje się mną wspólnie z lekarzem.
    Lekarka fantastyczna która zwraca uwagę na każdy szczegół z mojej medycznej przeszłości, tyle co osłuchałam się o niekompetencji lekarzy ! a tu szok jest super. Tylko raz pewna Pani ze skanu wykazała się niekompetencją ale cóż i w Polsce są takie przypadki.
    Cięcie cesarskie zaplanowane mam w zasadzie od początku jeszcze czekamy na spotkanie z anestezjologiem, w Polsce z tym lekarzem rozmawiasz albo godzinę przed , kiedy nerwy Cię zżarły albo na sli operacyjnej, tutaj będe miała czas aby rozwiać swoje wątpliwości. z tego co przeżyłam w Polsce (podkreślam że tylko w czasie ciąży poród to osobna sprawa) to uważam że tutaj jest mniej inwazyjnie po prostu. Nikomu jest niepotrzebne badanie i usg co miesiąc wierzcie mi lub nie ale teraz jestem dużo spokojniejsza niz w poprzednich ciążach mimo że jestem dużo starsza, a mówią że te stare matki bardziej panikują. Pozdrawiam i uwierzcie mi że Wasze organizmy Was nie oszukają będziecie wiedziały kiedy naprawdę coś się dzieje

  • Klaudia

    Jestem w pierwszej ciąży i nie narzekam na angielska służbę zdrowia. To że do 3 miesięcy nie ma opieki to nie prawda. Mialam silne bóle brzucha w 7 tyg i skierowano mnie na skan (wyszla cysta) i powtórzony został po 3 tyg.
    Dzisiaj (23 tydz) też miałam bóle brzucha zostałam przynęta do szpitala i zbadana przez lekarza bez problemu. To że skanów nie ma co miesiąc? Z tego co się orientuję to w Polsce też nie sa oplacane przez nfz co miesiąc a prywatnie więc o co to halo? Jeśli komuś zależy istnieje dużo polskich ginekologow tu w Anglii więc można chodzic i płacić co miesiąc tak jak robią to polskie pacjentki…
    Zobaczymy jak dalej będzie to wyglądać tutaj, ale nie wydaje mi się, że lekarze i położne chcą tutaj dla nas zle i dobrze wykonują swoją prace.

    • Magda

      Zgadzam sie. Tez bylam w ciazy w Londynie. Wiele zalezy gdzie sie mieszka i na jakiego GP i szpital trafimy. Dlatego nie ma co uogolniac. 🙂 Ja rodzilam w St Thomas Hospital w Londynie i bardzo, bardzo sobie chwale. Zarowno opieke (mialam z NHS 4 usg, bo byly konieczne akurat w moim przypadku i nie bylo problemow). Mysle, ze duzo zalezy tez od naszego nastawienia. 🙂 Usg prywatnie u polskiej ginekolog tez mozna zrobic. Z reszta w Polsce tez sporo z moich znajomych w ciazy, chodzili prywatnie do lekarzy. Ja bylam kilka razy u mojej polskiej ginekolog (polecam Pania doktor na Aldgate). Wazne moim zdaniem by decydujac sie na ciaze w UK, zorientowac sie wczesniej, by nalezec pod rejon z dobrym szpitalem, lekarzami. Ja mialam wizyty w szpitalu u konsultantow jak byla potrzeba, bylam kilka razy. Nikt nie robil problemow. Wizyte zalatwila mi polozna (czesto tego samego dnia, badz w dniu kolejnym). To samo jak bylo potrzebne usg (od razu do szpitala jechalam, a tam juz na mnie czekali).
      Gratuluje ciazy i powodzenia. Widze Aniu, ze poza Londyn sie przeprowadziliscie 🙂

  • Loona

    witam, gdzie Pani korzystala z polskiej poradni ginekologicznej? szukam jakiegos sprawdzonego lekarza, bo mam pewne problemy ze zdrowiem,a zaden z gp nie potrafi mi powiedziec co i jak i kaza czekac jeszcze 6 tygodni na wizyte u midwife (a wiem po pierwszej ciazy, ze one tez nie znaja sie za bardzo).Zupelnie sie zgadzam z tym co pisala Pani o minusach, co do dentysty ja mialam tego pecha, ze przez to ze to byla posh przychodnia a ja bylam na ME card to traktowali mnie troche jak pacjenta gorszego sortu ;/

    • Loona ja korzystałam z Top Medical Clinic w Croydon i byłam bardzo zadowolona. Bardzo ładnie i lekarka wydała mi się bardzo profesjonalna. Osobiście polecam i uważam, że po Gp i midwife naprawdę warto sprawdzać i potwierdzać swój stan zdrowia i malucha.

  • Wiki

    Opieka medyczna w Anglii nad ciężarną jest moim zdaniem bardzo słaba. Jest to moja pierwsza ciąża i nie mogę porównać do Polski, mam jednak opinie od koleżanek, które w Polsce prowadziły ciążę i rodziły. Właśnie z uwagi na ciążę zdecydowaliśmy się z mężem na definitywny powrót do kraju. Żadne darmowe leki (które otrzymałam zresztą całe 2 razy do końca 5-go miesiąca), uśmiech na twarzy lekarzy i położnych nie przekona mnie, że są fachowcami i potrafią pomóc w sytuacji, kiedy pojawia się problem. Najgorsze jest, że za każdym razem (oprócz 3 spotkań z midwife) widziałam innego lekarza lub nową położną i musiałam opowiadać całą historię moich dolegliwości i chorób. Jakież zdziwienia na twarzach powodowało, że jestem pacjentką zdiagnozowaną (mikrogroczulak przysadki z hiperprolaktynemią, ponadto znaczna ilość dużych mięśniaków). Nie mogli uwierzyć, że nawet rezonans miałam robiony w Polsce kilkukrotnie-nigdy nie płaciłam za te badania. Patrząc na podejście tutejszych lekarzy (próba przebicia się przez GP do specjalisty graniczy z cudem) jestem pewna, że nigdy nie zostałabym zdiagnozowana. W czasie ciąży kilkukrotnie przyjeżdżałam do szpitala ze skurczami i plamieniami (połowa ciąży) i poza zbadaniem moczu i ciśnienia oraz bolesnym badaniem ginekologicznym nie usłyszałam co można z tym zrobić, skąd te plamienia itd. Żadnych leków nie otrzymałam. Nie wiem zatem, kiedy te darmowe leki przysługują ciężarnym, co musi się stać oprócz infekcji moczu, żeby coś zapisali. Mówiłam, że mam też problemy z niskim cukrem -oczywiście bez odzewu, tu badań cukru się nie przeprowadza. Także moje doświadczenia są jak najbardziej złe i nie polecam żadnej prowadzenia tu ciąży. Resztę ciąży oczywiście poprowadzę w Polsce.