1 In Lawendowe historie

4 życiowe lekcje – Joanna Sopyło-Firrisa

4 lekcje na 4 lata w Anglii

Pamiętaj, kim jesteś

Gdy w czerwcu 2012 roku przeprowadziłam się do Londynu w Warszawie zostawiłam pracę, którą bardzo lubiłam i która, nie ukrywam, stanowiła znaczącą część mojej tożsamości, i dawała mi wiele satysfakcji – pisanie artykułów dla magazynów i stron internetowych. Moje publikacje ukazały się między innymi w „Press”, „Własny Biznes Franchising” i na Onet.pl. Miałam nadzieję, że po przyjeździe do Anglii, nawet jeżeli nie od razu, uda mi się znaleźć pracę związaną z pisaniem.

 

Mimo, że na początku dostałam dość przyzwoitą pracę w administracji biurowej brakowało mi pisania. Dlatego stworzyłam blog „Mine of Ideas”, na którym dzieliłam się postami o kreatywnych londyńskich biznesach i innych znaleziskach. Pisałam na bloga i szukałam możliwości publikacji, nawet za darmo. Pisałam krótkie artykuły dla Weekendnotes.com, recenzje na bloga Festiwalu Filmów Afrykańskich, opublikowałam artykuł w bezpłatnym magazynie dotyczącym etycznego jedzenia w Londynie „The Jellied Eel”, załapałam się na staż, w nieistniejącej już niestety redakcji Ideastap.com i ukończyłam jednodniowy kurs w agencji prasowej. Cały czas były to tylko pojedyncze wydarzenia, a ja chciałam zarabiać na życie pisaniem.

 

Potem przyszła nowa praca, przeprowadzka do innego miasta, ciąża i dziecko i czasu na pisanie zrobiło się dużo mniej. Cały czas jednak chciałam do tego wrócić i w głowie rozbrzmiewały mi słowa, które usłyszałam na praktykach w Ideastap.com: pamiętaj, że zawsze byłaś jesteś i będziesz dziennikarką/autorką/osobą piszącą (ang. Writer). Te słowa dały mi nadzieję, że dotrę tam, dokąd zmierzam.

Kilka tygodni temu ruszyłam z nowym blogiem, z nową energią i nową nadzieją. Na Walk & Talk pisze o spacerach miejskich i dzielę się swoimi życiowymi przemyśleniami, bo to jest to, co lubię najbardziej. Wiem, że ten blog i determinacja doprowadzą mnie tam, gdzie chcę być, czyli do pisania na pełen etat.

 

Ty też nie zapominaj kim jesteś – blogerko, kobieto przedsiębiorcza, pomysłowa. Nawet jeżeli sytuacja wygląda tak, że gorzej być nie może, jeżeli będziesz pamiętała kim jesteś tą osobą się staniesz.

 

Nie trać z oczu swoich celów i marzeń

Bez względu na to, czego dotyczą twoje cele lub marzenia NIGDY z nich nie rezygnuj.

Gdy sprowadziłam się do Londynu wynajmowaliśmy z mężem pokój, a resztę domu dzieliliśmy z kilkoma innymi osobami – mało ciekawa opcja dla pary, która właśnie wzięła ślub, ale na to mogliśmy sobie pozwolić.

Po 7 miesiącach udało nam się wynająć poddasze w domu u wspaniałych ludzi. Po niecałych dwóch latach loft zamieniliśmy na dwupokojowy domek, a wkrótce może kupimy własne mieszkanie.

Od początku pobytu w Anglii własna nieruchomość była naszym planem i dzięki skoncentrowaniu się na tym celu jesteśmy blisko jego realizacji.

Podobnie było w przypadku mojego męża pracy. Z dwoma tytułami magistra zaczynał od pracy w kawiarni. Razem z nim pracowali inni magistrzy – tak przecież zaczyna wiele osób, które przeprowadzają się do Londynu.

Melese cały czas trzymał się myśli, że nie do tego został przeznaczony. W końcu pojawiła się możliwość profesjonalnej pracy,  chociaż poza Londynem. Wiedzieliśmy, że musimy skorzystać z tej okazji. W tej pracy Melese zdobył niezbędne doświadczenie i nieco ponad pół roku temu dostał pracę, która wiąże się z jego wykształceniem, a na horyzoncie pojawiła się szansa na awans.

Nawet jeżeli właśnie przyjechałaś do Anglii i kawiarnia, lub inne podobne przedsięwzięcie, jest twoim miejscem pracy, wyznacz sobie cel i dąż do niego. A jeżeli jest trudno, wróć do punktu pierwszego i przypomnij sobie kim jesteś.

 

Wykorzystaj swój czas jak najlepiej

Dwie pierwsze lekcje nauczyły mnie tego, żeby nie rozmieniać się na drobne. Gdy przyjechałam do Londynu chciałam chłonąć atmosferę angielskiej stolicy – odwiedzać teatry, wystawy, spotykać się z nowo poznanymi znajomymi. O ile nie ma w tym nic złego, na początku pobytu warto skoncentrować się na tym, co chcesz osiągnąć i robić wszystko, co możliwe w tym kierunku – kursy, praktyki, współprace, pojedyncze zlecenia, wolontariat. Cokolwiek.

Czas na przyjemności przyjdzie później i będzie smakował jeszcze lepiej. Warto sobie odmówić jednej rzeczy (tylko na jakiś czas, to nigdy nie jest na zawsze), żeby zrealizować to największe marzenie.

W drodze do celu skonstruuj plan działania, strategię, która będzie cię motywować do działania i trzymaj się jej bez względu na wszystko.

 

Nie osądzaj innych

Ostatnia lekcja – trochę inna niż trzy pierwsze.

Gdy mieszkałam w Warszawie życie wydawało się bardziej oczywiste – urodziłam się w tym mieście, tam dorastałam, chodziłam do szkoły, studiowałam i zaczęłam pierwszą pracę. Natomiast do takiego miasta jak Londyn każdy przyjeżdża z własną historią i, nierzadko trudnymi, wyborami. Czasem te historie są mniej lub bardziej pokiereszowane i trudne do wytłumaczenia.

Sama musiałam podjąć decyzje, które nie zawsze wydawały mi się idealne i nie chciałabym, żeby ktoś mnie oceniał patrząc tylko na to, co widzi na zewnątrz i dlatego staram się też nie oceniać innych (cały czas ciężko nad tym pracuję). Zamiast tego wolę zadawać pytania i dowiedzieć się nieco więcej o ludzkiej naturze i historiach tych, którzy mnie otaczają.

 

***

Cztery lata pełne przygód i nauki mijają i chętnie dzielę się własnymi doświadczeniami. Po prawie roku urlopu macierzyńskiego widzę wyraźniej dokąd zmierzam – zarówno jako ja, jako żona, mama i w innych rolach, które pełnię. Jako osoba wierząca wiem, że jestem tu, gdzie jestem, dzięki Bogu. Moja wiara też się zmieniła na lepsze w ciągu tych czterech lat i wiem, że dokądkolwiek Bóg mnie prowadzi, jest to właściwy kierunek.

 

 

Julia

Joanna Sopyło-Firrisa – londyński odkrywca, który skręca nawet w najwęższą uliczkę, żeby znaleźć tam coś unikalnego. Żona, mama, blogerka. Wrażeniami ze spacerów miejskich i życiowymi przemyśleniami dzieli się na www.walkandtalkuk.com

 

źródło zdjęcia-  pexels.com

 

 

 

You Might Also Like

  • Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że przez pierwszy rok w Anglii całkowicie się zagubiłam. Wystarczająca była dla mnie praca w fabryce za najniższą krajową i oglądanie seriali. Na całe szczęście życie dało mi kopa i wielką szansę. Dobrze jest się odnaleźć – w końcu pracuję w zawodzie! 🙂