6 In Emigracja

Wynajem mieszkania w Londynie. Porady i informacje.

 

Witajcie

Dziś trochę o wynajmowaniu nieruchomości w Anglii, zwłaszcza w Londynie. Piszę ten post od wpływem emocji, ponieważ właśnie zakończyliśmy z mężem  etap wynajmowania mieszkania (już drugi raz) i problemów nie brakowało jak zwykle.

Ogólnie powiedziałabym, że znalezienie fajnego lokum w UK/ Londynie bywa o wiele trudniejsze niż w Polsce. Z pokojem nie jest jeszcze tak źle, jednak jeśli mowa o mieszkaniu, sprawa się komplikuje.

Poniżej znajdzie zestaw informacji oraz przydatnych wskazówek i porad, jeśli rozważacie wynajem mieszkanie lub jeżeli po prostu jesteście ciekawi, jak wygląd ta kwestia w Londynie.

WYNAJEM POKOJU W LONDYNIE 

Przede wszystkim, oczywiście, należy sobie odpowiedzieć na pytania, czy interesuje nas mały, jednoosobowy pokój, czy np. pokój z podwójnym łóżkiem; czy chcemy mieszkać blisko centrum, czy niekoniecznie jest to dla nas ważne.

Wynajem pokoju to najczęściej wybierana opcja tuż po przyjeździe do Anglii, ponieważ rzadko zdarza się, żeby kogoś od razu było stać na mieszkanie w Londynie. Ogłoszeń na temat wynajmu pokoi jest mnóstwo, ale trzeba je porządnie filtrować. Możecie skorzystać z takich portali, jak gumtree.com, spareroom.com lub np. portal londynek.net. Warto też przeglądać polskojęzyczną prasę, np. „Coolturę” czy „Panoramę” (dostępne również za pośrednictwem aplikacji w telefonie) zawierającą ogłoszenia.

Jeżeli umawiacie się na obejrzenie pokoju, dopytajcie, czy na pewno właściciel chce podpisać z Wami kontrakt, czy w pokoju nie ma grzyba (ukrytego np. za łóżkiem, co często się zdarza). Oceńcie też standard kuchni i łazienki; dowiedzcie się, czy rachunki są wliczone w cenę wynajmu – według mnie to istotna sprawa, która pozwoli Wam uniknąć późniejszych kłopotów związanych z tym, kto i za ile ma doładować media. Tak! Właśnie! W Anglii często nie otrzymujemy rachunków za prąd, lecz kupujemy doładowania (podobnie jak w przypadku telefonu na kartę).

Pamiętam, że podczas wynajmowania pierwszego pokoju ten fakt dość mocno mnie zdziwił. Nie bądźcie też zaskoczeni, jeżeli w łazience nie zobaczycie kontaktu umożliwiającego podpięcia np. suszarki. Wszystko ze względu na bezpieczeństwo. Taki dziwny kraj…

CENA:

Uzależniona od lokalizacji, standardu i wielkości pokoju oraz bliskości do stacji metra. Przy odrobinie szczęścia, niewielkich wymaganiach i w strefach 3,4,5 może uda Wam się znaleźć coś za 350-400 funtów za miesiąc. Najczęściej jednak są to kwoty od 400 -450 funtów wzwyż. Za naprawdę fajny pokój musicie być przygotowani nawet na wydatek rzędu 600 funtów lub więcej (2,3 strefa). Z roku na rok te kwoty stają się oraz bardziej chore, a mimo to nawet słabe pokoje znikają jak świeże bułeczki.

 

wynajem mieszkania w Londynie

Powyżej nasze pierwsze studio flat lub jak ktoś woli pokój na poddaszu z własną łazienką. Mieszkaliśmy w nim prawie 2 lata.

LOKATORZY: 

W tej kwestii bądźcie ostrożni. Wiadomo: do Londynu przebywa wielu imigrantów z różnych zakątków świata. Nie obrażając nikogo, każdy wywodzi się z innych kultur i często ma inny stosunek niż my, Polacy, do nie tylko do czystości w domu, ale wielu innych kwestii.

Przykład: w pierwszym domu, w którym wynajmowaliśmy pokój, mieszkaliśmy z Hiszpanką, Irlandczykami oraz Koreańczykami. Ogólnie było miło i światowo, jednak kuchnia – cała w ryżu i dziwnych koreańskich przyprawach – doprowadzała mnie czasem do szału. Podobnie jak Hiszpanka rozmawiająca przez telefon późnym wieczorem – jestem pewna, że słyszeli ją sąsiedzi po drugiej stronie ulicy. W dodatku Irlandczycy, którym notorycznie zdarzało się o czymś zapomnieć (np. wyłączyć piekarnik lub zakręcić wodę w kranie)…

Czasem strach było mieszkać. Jasne, poznajemy nowych ludzi, ale  robi się mniej fajnie, jeśli mieszkamy z kimś, kto notorycznie doprowadza nas do pasji. Do tego dochodzą kłótnie o sprzątanie wspólnych przestrzeni typu kuchnia czy łazienka. W nielicznych sytuacjach natkniecie się na możliwość wynajmu pokoju, którego cena uwzględnia sprzątaczkę raz w tygodniu. To dobra opcja. 

To, co Wam polecam, to zamieszkać z ludźmi z krajów leżących blisko naszego : Niemiec, Słowacji, Litwy, Czech, Austrii, Bułgarii…

Rozpatrując wynajem pokoju lub mieszkania, weźcie pod uwagę również odległość od przystanku z autobusem nocnym (mająca znaczenie szczególnie podczas powrotu z imprezy) czy większych i mniejszych sklepów (przecież nie chcecie jeździć kilka przystanków albo iść pół godziny do innej stacji, by kupić mleko…?).

Sprawdzenie okolicy pod względem przestępczości na stronie http://maps.met.police.uk/ także może stanowić dodatkową wskazówkę, czy warto zamieszkać właśnie tam. Trzeba być świadomym, do jakiej dzielnicy się wprowadzamy; czy większość mieszkańców stanowią czarnoskórzy (zamieszkują głównie południe Londynu), czy też muzułmanie (wschód), a może Żydzi (północ)? Jeśli ci ostatni, nie zdziwcie się, że część sklepów po pierwsze będzie z  typowo żydowska, inną i nieco droższą żywnością, po drugie – że sklepy będą zamknięte np. w piątek 😉

 WYNAJEM MIESZKANIA

W przypadku wynajmu mieszkania sytuacja się komplikuje, bo musimy liczyć się z wynajmem za pośrednictwem agencji. Oczywiście można próbować to obejść, jednak mieszkań od tzw. landlordów jest znacznie mniej. Jeśli zależy nam na dość szybkim znalezieniu lokum i wyższym standardzie – pozostaje agencja.

wynajem mieszkania w Londynie

Cały proces wygląda nieco inaczej niż w Polsce.

  • Po pierwsze: mieszkanie kosztuje znacznie więcej. Średnia cena za 1 bedroom (salon + sypialnia) to koszt od 1300 funtów w górę, jednak jeśli chcecie mieć normalny standard – raczej okolice 1500 funtów + rachunki.
  • Po drugie: agencja nie pobiera w ramach swojej prowizji 1-miesięcznego czynsz z góry, jak przyjęło się w Polsce (to naprawdę byłoby chore!), ale musicie być gotowi, że zainkasują około 300-700 funtów za inne rzeczy (np. sporządzenie umów, credit check itp) w zależności od agencji .
  • Po trzecie: będą Was sprawdzać. Inaczej mówiąc: bądźcie przygotowani na konieczność zdobycia referencji zarówno z pracy, jak i od byłego landlorda. Agencja dokona również credit check, czyli sprawdzi Waszą zdolność kredytową, która ma stanowić potwierdzenie, że stać Was na wybrane mieszkanie. W przypadku samozatrudnienia sprawa nie przedstawia się tak kolorowo, trudniej więc jest coś wynająć.
  • Po czwarte: upewnijcie się, że posiadacie fundusze na wpłatę 6-tygodniowego depozytu, bo najczęściej w takiej wysokości jest wymagany podczas wynajmu mieszkania.
  • Po piąte: pamiętajcie, że do kwoty wynajmu (np. 1500 funtów) należy doliczyć media i council tax – bezpiecznie jest przyjąć, że będą oscylować w granicach 150-200 funtów miesięcznie.

Reasumując: na początek powinniście dysponować kwotą między 3000 a 4000 funtów (pierwszy miesiąc wynajmu  + depozyt + opłata/ prowizja dla agencji). Taka kwota naprawdę daje po kieszeni (lepiej nie przeliczać jej na złotówki, bo spokojnie kupilibyście za to auto ).

Ponadto współpraca z agentami nie jest łatwa. Często – przynajmniej z naszego doświadczenia – nie pojawiają się na umówione spotkanie, odwołują je, przesuwają lub trudno się do nich dodzwonić. Nie wspomnę, że często gęsto pokazują nam nie tę nieruchomość, o jaką nam chodziło, mimo podsyłania konkretnych linków. Mam wrażenie, że w Londynie trzeba oglądać to, co agencje posiadają w ofercie, a nie to, co chciałoby się wynająć. W końcu chętnych jest dużo.

Pamiętam, jak byliśmy umówieni na oglądanie mieszkania, które mój mąż widział wcześniej na żywo, a które ja oglądałam tylko w Internecie. Agent, nie informując nikogo, po prostu się nie pojawił, nie odbierał też telefonu… Co za dupek! Stracone dwie godziny drogi! To się nazywa szanowanie swojego czasu w tym mieście.

I moja ostania rada: jeśli już macie tyle płacić za mieszkanie, bierzcie pod uwagę te o naprawdę dobrym standardzie. Warto zwrócić uwagę na balkon albo ogródek, miejsce parkingowe, odległość od stacji, komunikacji miejskiej oraz sklepów. Warto sprawdzić, kim są przyszli sąsiedzi, jak wygląda kwestia przestępczości w okolicy, gdzie znajduje się najbliższy lekarz, market, przedszkole oraz park – to wszystko wpłynie na nasz komfort życia.

W naszym przypadku sprawa się komplikuje, ponieważ mamy kota – dodatkowy czynnik, przez który część mieszkań musieliśmy odrzucić (nie każdy landlord akceptuje zwierzęta).

Mam nadzieje, że mimo tych przeszkód każdy z nas dorobi się własnego mieszkanka w Londynie w odpowiednim czasie. Trzymajcie kciuki, żeby nam udało się wszystko dopiąć. My od kwietnia – zmieniliśmy nasze otoczenie z zachodniego Londynu na miejscowość pod Londynem i muszę przyznać, że nie żałuję. Mniej ludzi, spokojniej, blisko do stolicy, a mimo wszystko wiele rzeczy mam pod ręką.

Pozdrawiam, Ania

WAŻNE

PS. Jeśli masz inne problemy i dylematy związane z życiem w Anglii lub planujesz otworzyć wkrótce tu swój biznes – zapraszam na płatne konsultacje już od maja 2016. Zostały tylko 3 miejsca!

Jeszcze dziś możesz zakupić również mój kurs po wyjątkowej cenie w przedsprzedaży właśnie na temat otwierania biznesu w UK.

>>> ZAJRZYJ DO SKLEPU<<< 

 

 

You Might Also Like

  • Ciekawe informacje na temat wynajmu mieszkania w Londynie. Z moim K sami sie zastanawiamy nad przeprowadzka 😉Pozdrawiam, Kasia

    • Kaś K. dziękuję! Jakbyście mieli jakieś pytania to pisz śmiało i zaglądaj na bloga!

  • ech te ceny… przed nami poszukiwania mieszkania w Madrycie i aż się obawiam 😉 Ciekawe czy agenci nieruchomości mają tam ręce pełne roboty, czy też nie. Jak by nie było, powinni szanować czas klientów. Ciekawa jestem jaką Wam zaserwowano później wymówkę.

    • tam – mam na myśli w Londku 🙂

      • no właśnie mają pełne ręce roboty i jak nie Ty to na pewno ktoś się znajdzie chętny na mieszkanie za chwilę. Stąd myślę ich podejście. Oczywiście może mieliśmy pecha i są też fajni agenci 🙂

  • Aby wynająć nasze pierwsze mieszkanie w Londynie, musieliśmy wykazać agencji, że zarabiamy wspólnie niemałą sumę pieniędzy rocznie. Na szczęście trafiliśmy na bardzo profesjonalną agencję: szybko odpowiada na maile i wszelkie zastrzeżenia. Na początku wprowadzki zgłosiliśmy kilka rzeczy, które nie działały sprawnie w mieszkaniu, przesłali do nas firmę, która sprawnie zajęła się naprawą. Kolejnym miłym zaskoczeniem był dla nas fakt, że Landlord zgodził się kupić do mieszkania mikrofalówkę i szafkę do łazienki. Wystarczył argument, że to niezbędne rzeczy, bez których nie da się żyć 🙂